Pogoda paskudna. Co dzień pada. Mijam wioski podtopione, które są okropnie biedne. Wiele osób mieszka pod foliami w lasach blisko drogi. Cały czas przy drodze są pasterze, najczęściej dzieci, które pozdrawiają i są przyjazne, ale nie wszyscy!!!!
Nakręcone do tej pory jest 2200 km. Teren do Rabatu był przeważnie płaski. W miasteczkach i miastach, jadąc, dźwigam ciężar dodatkowych tysięcy oczu. Dla naciągaczy w Tangerze, Larche, Rabacie byłem niezbyt przyjemny i nic ze mnie nie zdarli. Co do Rabatu to polecam Chellah, odwiedzenie polskiej ambasady z wesołą załogą! pałac królewski, cmentarz muzułmański ale nie wieczorem. Stara część Mediny tylko dla odważnych, lubiących ryzyko.